Centralna Biblioteka Wojskowa
Aktualności
80 rocznica wybuchu II wojny światowej
01.09.2019
1 września 1939 roku wojska niemieckie bez wypowiedzenia wojny przekroczyły niemal na całej długości granice Rzeczypospolitej, rozpoczynając tym samym pierwszą kampanię II wojny światowej.

Osamotnione w walce Wojsko Polskie nie mogło skutecznie przeciwstawić się agresji Niemiec i sowieckiej inwazji dokonanej 17 września. Konsekwencją tych wydarzeń stał się podział Polski dokonany przez III Rzeszę i ZSRR.


Wojsko Polskie do 1 września 1939 roku zdołało rozmieścić w przewidzianych rejonach koncentracji 24 dywizje (w tym 3 o niepełnych stanach) oraz 4 brygady piechoty, 8 brygad kawalerii i brygadę zmotoryzowaną. Siły te liczyły niespełna milion żołnierzy, 2800 dział, blisko 500 czołgów i tankietek oraz 400 samolotów.


Po drugiej stronie granicy w chwili rozpoczęcia agresji Wehrmacht zgrupował łącznie z odwodami 44 dywizje i 4 brygady piechoty, brygadę kawalerii, 4 dywizje zmotoryzowane, 4 dywizje lekkie, 7 dywizji pancernych. Niemcy posiadali ponad 1,5 miliona żołnierzy, ponad 9000 dział, 2800 czołgów oraz prawie 2000 samolotów.



W ataku na Polskę u boku Niemiec wzięła również udział Słowacja, która wystawiła 4 dywizje liczące w sumie około 50 tys. żołnierzy. Jednak dużo większe znaczenie militarne od działań armii słowackiej miało udostępnienie przez rząd Słowacji swojego terytorium do przygotowania i przeprowadzenia ataku wojsk niemieckich.


Armia Czerwona użyła przeciwko Polsce około 620 tys. żołnierzy, prawie 5000 dział i moździerzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów.


Jednostki lądowe, powietrzne i morskie III Rzeszy wyruszyły do natarcia na Polskę rankiem 1 września 1939 roku. O godzinie 4.34, a więc na 11 minut przed oficjalnym terminem ataku samoloty niemieckie zbombardowały przyczółki mostu kolejowego w Tczewie. Miało to sterroryzować ich obsadę i umożliwić przejęcie obiektu przez oddział szturmowy, co jednak wobec czujnej obrony Polaków, nie powiodło się. O godzinie 4.42 Luftwaffe zbombardowała Wieluń, który stał się pierwszym polskim miastem zaatakowanym podczas tej wojny.


Oficjalnie przyjęto że wojna polsko-niemiecka rozpoczęła się 1 września 1939 roku o godz. 4:45 kiedy niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył ogień z dziobowej wieży artyleryjskiej kal. 280 mm, skierowany na Wojskową Składnicę Tranzytową na półwyspie Westerplatte, stanowiącą polską enklawę na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Bohaterski, trwający ponad wszelkie oczekiwania i rozkazy opór samotnego, odciętego polskiego garnizonu liczącego niespełna 200 żołnierzy, urósł do wymiaru heroicznej legendy i stał się symbolem całej kampanii 1939 roku. Obrońcy Westerplatte, którzy wytrwali na straceńczej placówce do 7 września 1939 roku, swą postawą i determinacją zyskali w efekcie nie tylko sławę, ale i demonstracyjnie okazywany szacunek przeciwnika, co było wypadkiem wyjątkowym.



W momencie rozpoczęcia wojny Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Ignacy Mościcki wydał orędzie do narodu:


Obywatele Rzeczypospolitej!
Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii.
W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich.
Cały naród polski, pobłogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z Armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.


3 września 1939 roku Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Los kampanii w Polsce został uzależniony od tego czy alianci dotrzymają wcześniejszych zobowiązań. 74 dywizjom francuskim, które mogły podjąć działania w połowie września 1939 roku, Niemcy mogli przeciwstawić jedynie 40 wielkich jednostek, do tego w części drugorzutowych. Przewaga w uzbrojeniu i sprzęcie wynosiła blisko 4:1 w artylerii i 80:1 w czołgach, przy absolutnym panowaniu aliantów w powietrzu. Większość jednostek Wehrmachtu nie posiadała niezbędnego wyposażenia, zapasy amunicji mogły starczyć ledwie na 3 dni walk. W razie ofensywy francuskiej Niemcy musieliby ściągnąć poważne siły ze wschodu, w pierwszym rzędzie jednostki szybkie i lotnictwo. W sposób oczywisty odciążyłoby to Polaków, umożliwiło im skuteczną regenerację sił i przyczyniło do upragnionej stabilizacji frontu. Niestety nic takiego nie nastąpiło, zaś alianci ograniczyli się tylko do działań rozpoznawczych i propagandowych. 12 września 1939 roku, gdy walki w Polsce toczyły się z największą zaciętością, losy zaś kampanii, zwłaszcza wobec rozpoczęcia się bitwy nad Bzurą, dalekie były jeszcze od definitywnego rozstrzygnięcia, sojusznicza Najwyższa Rada Wojenna, zebrana w Abbeville, podjęła w obecności premierów Wielkiej Brytanii – Neville Chamberlaina i Francji – Édouarda Daladiera, decyzję o poniechaniu natarcia... Oznaczało to w praktyce wstrzymanie wszystkich działań ofensywnych armii francuskiej na przedpolu Linii Zygfryda i złamanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski.


Przewaga niemiecka, chwilami przygniatająca, uwidoczniła się już pierwszego dnia wojny. Od pierwszych jej minut praktycznie cała Polska znalazła się w zasięgu bomb Luftwaffe. W ramach wypracowanej zawczasu i sprawdzonej już doktryny zastosowano nową taktykę – terrorystyczne ataki na obiekty i ludność cywilną. Bezwzględne panowanie w powietrzu niemieckiego lotnictwa miało prawdziwie destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie systemów łączności Wojska Polskiego. Ogromna dysproporcja w siłach powietrznych uniemożliwiała polskim pilotom bezpośrednie stawienie czoła Niemcom, ale pomimo trudności słuszna okazała się decyzja polskiego dowództwa grupująca większość nowoczesnych samolotów w samodzielnych brygadach: bombowej i pościgowej. Pierwsza, pomimo znacznej liczby zestrzeleń, wykonywała uderzenia przeciwko nieprzyjacielskim kolumnom pancernym na głównych kierunkach operacyjnych, co w pewnej mierze spowalniało tempo marszu wojsk niemieckich, druga natomiast osłaniała Warszawę i kilka innych wybranych obiektów strategicznych. Bardzo skuteczna okazała się również artyleria przeciwlotnicza, która przysporzyła niemieckiemu lotnictwu relatywnie najpoważniejszych strat.


Czynnikiem nieprzewidywalnym, a sprzyjającym Niemcom, okazały się wyjątkowe, jak na tę porę roku, warunki klimatyczne. Bezchmurna pogoda i doskonałe warunki meteorologiczne faworyzowały stronę posiadającą inicjatywę operacyjną, ułatwiały bowiem nie tylko aktywność sił powietrznych, ale także marsz czołówek pancernych, które z łatwością poruszały się po wyschniętym podłożu. Ponadto niebywale suche i upalne lato spowodowało, że wszelkie przeszkody wodne, istotne na polskim teatrze działań wojennych, utraciły praktycznie znaczenie nie tylko operacyjne, ale nawet i taktyczne.


Niemiecka taktyka wojny błyskawicznej (niem. blitzkrieg) polegała na przełamywaniu frontu poprzez falowe ataki klinów zmotoryzowanych i pancernych, wspartych lotnictwem szturmowym. Ten nowatorski sposób działań zastosowany przez Wehrmacht wytyczył przebieg całej kampanii w Polsce. Polskie jednostki potrafiły przeciwstawiać się tej nawale wykorzystując stałe umocnienia lub obszary o zwartej zabudowie miejskiej. W walce z niemieckimi czołgami o wiele lepiej niż piechota radziły sobie odziały polskiej kawalerii z racji większej mobilności i posiadania liczniejszej artylerii przeciwpancernej.



1 września 1939 roku dwa szwadrony 18. pułku ułanów (dowódca: płk. Kazimierz Mastalerz) dokonały udanej szarży kawalerii pod Krojantami na tyły niemieckiej 20. Dywizji Zmotoryzowanej, zaś Wołyńska Brygada Kawalerii (dowódca: płk. Julian Filipowicz) stoczyła pod Mokrą bitwę z niemiecką 4 Dywizją Pancerną niszcząc około 70 czołgów wroga. 2 września 1939 roku pod Jordanowem 10 Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej (dowódca: płk. Stanisław Maczek) zniszczyła 30-50 czołgów niemieckich z XXII Korpusu Pancernego.


Mimo bohaterstwa żołnierza polskiego miażdżąca przewaga Niemców złamała opór na granicznych liniach obrony. Wehrmacht wkroczył na Pomorze, północne Mazowsze, Śląsk i Podhale. Armia "Modlin" (dowódca: gen. bryg. Emil Krukowicz-Przedrzymirski) po zaciętych walkach na linii umocnień pod Mławą wycofała się w kierunku Warszawy. Armia "Łódź" (dowódca: gen. dyw. Juliusz Rómmel) została odrzucona z nad Warty i rozbita, a jej ocalałe jednostki podjęły próbę przebicia się do stolicy. Armia "Pomorze" (dowódca: gen. dyw. Władysław Bortnowski) po stracie znacznej części sił, okrążonych w Borach Tucholskich, opuściła Pomorze i razem z Armią "Poznań" (dowódca: gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba), wycofującą się z Wielkopolski, podążyła do Polski centralnej. Armie "Karpaty" (dowódca: gen. dyw. Kazimierz Fabrycy) i "Kraków" (dowódca: gen. bryg. Antoni Szylling) wycofały się w kierunku na Rzeszów-Przemyśl.


Na rozkaz Naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego podjęto próbę zorganizowania obrony na linii Narwi, Wisły i Sanu. Z różnych oddziałów utworzono Armię "Warszawa" (dowódca: gen. dyw. Juliusz Rómmel), "Lublin" (dowódca: gen. dyw. Tadeusz Piskor) i "Małopolska" (dowódca: gen. dyw. Kazimierz Fabrycy). Plan obrony nie powiódł się. Piesze jednostki polskie zostały wyprzedzone i oskrzydlone przez zmotoryzowane dywizje niemieckie. 7 września 1939 roku załamała się obrona nad Narwią na linii Ostrołęka-Pułtusk. Po ciężkich walkach pod Wizną (bohaterska walka załogi kpt. Władysława Raginisa) 8-10 września Niemcy rozbili Grupę Operacyjną "Narew", sforsowali Bug i koncentrycznym uderzeniem 13 września zdobyli Brześć nad Bugiem.


Na południu Wehrmacht już 10 września 1939 roku przekroczył San i podszedł pod Lwów. W dniach 8-12 września pod Piotrkowem Trybunalskim i Tomaszowem Mazowieckim Niemcy rozbili Armię "Prusy" i 12 września wyszli na środkową linię Wisły.


Od 8 września 1939 roku rozpoczęło się natarcie na Warszawę, na odsiecz której zdążały armie "Pomorze" i "Poznań", które w dniach 9-18 września stoczyły największą batalię września 1939 roku – bitwę nad Bzurą. Twórcą i realizatorem zwrotu zaczepnego wojsk polskich był gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba. Mimo początkowych sukcesów (rozbicie niemieckiej 30 Dywizji Piechoty) zgrupowanie polskie zostało okrążone. 17 września Armia "Pomorze" została zniszczona a część Armii "Poznań" przedarła się do Puszczy Kampinoskiej by po kilkudniowych ciężkich walkach weszła do Warszawy. 22 września pierścień niemieckiego okrążenia wokół stolicy został zamknięty. Bitwa nad Bzurą choć zakończona klęską, spełniła ważne zadanie operacyjno-strategiczne zmuszając Niemców do zmiany planów, opóźniła kapitulację Warszawy i osłabiła działania niemieckie na Lubelszczyźnie. Była też widownią bezprzykładnego męstwa żołnierza polskiego i bohaterskiej postawy dowódców.


17 września 1939 roku, łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Wojska sowieckie zajęły wschodnie obszary Polski po San, Bug i Narew (Wileńszczyzna, Polesie, Podole, Wołyń). Pomimo rozkazu naczelnego wodza by z wojskami sowieckimi nie walczyć, na kresach wschodnich Rzeczpospolitej dochodziło do zaciętych, ale zwykle epizodycznych starć i potyczek z Armią Czerwoną. Broniono kilku ośrodków miejskich, w tym najwytrwalej - Grodna. Konsekwentnie z atakującymi Sowietami walczył, na czele improwizowanego zgrupowania, składającego się głównie z jednostek Korpusu Ochrony Pogranicza, gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann oraz podążający ze wschodu dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" gen. Franciszek Kleberg. Bój z Armią Czerwoną podejmowały także z konieczności zapóźnione odziały polskie, przebijające się do Rumunii lub na Węgry.


W nocy z 17 na 18 września 1939 roku prezydent Rzeczpospolitej Ignacy Mościcki, rząd i naczelne dowództwo Wojska Polskiego z Marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym opuścili Polskę, udając się do Rumunii, gdzie zostali internowani.



W kraju walka trwała jeszcze trzy tygodnie. W całkowitej izolacji walczyli obrońcy Wybrzeża. Po kapitulacji Westerplatte (7 września), Gdyni (14 września) i Kępy Oksywskiej (19 września, bohaterska walka oddziałów płk. Stanisława Dąbka) uporczywie broniła się załoga Helu. Zacięte walki trwały w południowo-wschodniej Polsce, pod Tomaszowem Lubelskim zażarty bój toczyły połączone siły armii "Kraków" i "Lublin", próbując się przebić do Lwowa ale ostatecznie zostały rozbite 20 września. Pod Wereszycą została pokonana Armia "Małopolska", zaś odcięta załoga Lwowa nie uległa Niemcom i dopiero 22 września poddała się wojskom sowieckim.


28 września 1939 roku po trzech tygodniach zaciętych walk, skapitulowała Warszawa, a dzień później załoga twierdzy Modlin (dowódca: gen. Wiktor Thommée). Najdłużej bo przez cały miesiąc stawiała opór najeźdźcom załoga Helu (kadm. Józef Unrug i kmdr. Włodzimierz Steyer), która ostatecznie skapitulowała dopiero 2 października 1939 roku.


Ostatnią walczącą formacją Wojska Polskiego była Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie" gen. bryg. Franciszka Kleberga, która w dniach 2-5 października 1939 roku stoczyła bitwę pod Kockiem z niemieckim 14 Korpusem Armijnym. Starcie wykazało ogromne poświęcenie polskich żołnierzy, ich wytrwałość i ofiarność. SGO "Polesie" zadała nieprzyjacielowi znaczne straty w ludziach i sprzęcie. Ponieważ w tym czasie z całości Wojska Polskiego walczyła już tylko ta formacja, dlatego też stała się symbolem niezłomności i bohaterstwa, zaś czyny bojowe znalazły trwały ślad na kartach historii oręża polskiego.


Wraz kapitulacją ostatniego walczącego ugrupowania polskiego kampania 1939 roku dobiegła końca. W ciągu 5 tygodni, czyli 35 dni, broniąca niepodległości i suwerenności Rzeczpospolitej armia została doszczętnie rozbita. W walkach z Niemcami poległo około 66 tys. oficerów i żołnierzy (2000 oficerów, w tym 5 generałów i kilku wyższych dowódców), rannych zostało 134 tys. Do niewoli dostało się około 420 tys. jeńców, z tego około 10 tys. zmarło lub zostało zamordowanych. W bojach z Sowietami, choć walki na wschodzie trwały znacznie krócej i były mniej intensywne, również poniesiono dotkliwe straty. W bezpośrednich starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ponad 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 240 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy w kwietniu 1940 roku zostali rozstrzelani (zbrodnia katyńska).


Około 1300 żołnierzy znalazło się także w niewoli słowackiej. Z pogromu ocalono blisko 80 tys. oficerów i żołnierzy, którzy przedarli się, najczęściej z myślą o dalszej walce, do krajów neutralnych, przede wszystkim do Rumunii i na Węgry, oraz na Litwę, Łotwę i do Estonii.


Z użytych bojowo około 450 samolotów stracono około 330 maszyn (z tego około 100 w powietrzu), z ponad 500 czołgów - około 400 (wiele zostało porzuconych). Marynarka Wojenna została w większości zniszczona, oprócz ewakuowanych do Wielkiej Brytanii przed wybuchem wojny 3 niszczycieli. Uratowano także 2 okręty podwodne, które przedostały się przez blokadę morską.


Straty agresorów były również poważne. Niemcy okupili zwycięstwo nad Polską śmiercią 16 343 oficerów i żołnierzy, Sowieci zaś około 3 tys. Najeźdźcy utracili także znaczną ilość sprzętu bojowego: Wehrmacht 674 czołgi, 319 samochodów pancernych i 521 samolotów zniszczonych i ciężko uszkodzonych (z tego 330 bezpowrotnie) oraz 1 zatopiony trałowiec. Armia Czerwona zaś - około 150 wozów bojowych wszystkich typów i do 20 samolotów.


Kampania 1939 roku nawet na tle całej II wojny światowej wyróżniła się niezwykłą intensywnością działań. Nie była ona tylko niewielkim wstępnym epizodem wojny, która następnie objęła cały świat, lecz stała się potężnym starciem, w którym obie strony zaangażowały w walce około czterech milionów żołnierzy. Działania kampanii 1939 roku tyczyły się na froncie o łącznej długości 1600 km, a więc jednym z najdłuższych wśród wszystkich innych operacji militarnych II wojny światowej w Europie, z wyjątkiem frontu wschodniego.


Wrześniowe walki pomimo tragicznego zakończenia były dla polskiego społeczeństwa źródłem nowych sił moralnych. Obrona Westerplatte, Gdyni, Wizny, Lwowa, Grodna, Warszawy, boje nad Bzurą, Niemnem, w lasach Janowskich i pod Kockiem - tysiące mniejszych i większych walk umocniły w społeczeństwie wolę oporu przed najeźdźcą. Bez kampanii 1939 roku nie byłoby Polskiego Państwa Podziemnego, rozwiniętego na skalę, która nie miała precedensu w innych krajach.


Tekst: Marcin Białas
Foto: Zbiory CBW
Ministerstwo Obrony Narodowej
Katalog stron wojskowych